Wspomnienie św. Jozafata – liturgia pontyfikalna na Miodowej

Mimo że pamiątkę o świętym męczenniku i biskupie Jozafacie Kuncewiczu w kościele greckokatolickim obchodzi się 25 listopada, to główne uroczystości związane z upamiętnieniem wielkiego orędownika jedności eklezjalnej wschodu i zachodu przypadły na ostatnią niedzielę listopada.

Urczystość odbywającą się w cerkwi p.w. Zaśnięcia Bogurodzicy należącej do oo.Bazylianów uświetniła obecność greckokatolickiego arcybiskupa przemysko-warszawskiego Jana Martyniaka. Była to pierwsza pontyfikalna liturgia Jana Złotoustego na której byłem. Udało mi się zrobić kilka zdjęć i nagrać kilka fragmentów liturgii. Poniżej zdjęcia, nagranie z liturgii dodam w późniejszym terminie.

Jozefat Kuncewicz to wyjątkowa postać dla katolików obrządku greckiego. Męczennik, który oddał życie za jedność kościoła wschodniego z kościołem łacińskim przypomina jak trudne i burzliwe były losy Unii.

W swoim kazaniu abp Jan przypomniał między innymi, że grekokatolicy to nie nowotwór XVI wieku, ale reaktywacja prawdziwego rusińskiego chrześcijaństwa katolickiego, które narodziło się w X wieku i utraciło swój katolicki charakter dopiero w XII-XIII wieku.

Hierarcha wspomniał także o politycznej poprawności, która każe milczeć i ginącym chrześcijaństwie na wschodzie, o prześladowanych wyznawcach Chrystusa w Iraku, Indiach, Sudanie, Egipcie. Europa dyskutuje o prawach muzułmanów o tym ile meczetów wybudować, a w Arabii Saudyjskiej 1mln chrześcijan nie ma możliwości praktykowania swojej religii.

Biskup na koniec przypomniał o tradycyjnej nauce o Jedyności Kościoła Chrystusa, o tym że pełnia prawdy jest jedynie w Kościele katolickim i nie wolno tego relatywizować. Jeśli podważymy ten fakt, ofiara św. Jozafata traci sens.

Mimo że homilia abpa Jana była po ukraińsku wzbudziła u mnie bardzo ozytywne odczucia. Prawdą jest że podobną homilię słyszałem w wykonaniu hierarchy podcas transmitowanej przez telewizje polską liturgii Wielkanocnej, ale jak się okazuje nigdy dość przypominania o fundamentalnych prawdach wiary.

Kończąc homilię wierni otrzymali wezwanie do pogłębiania wiedzy o swojej wierze. Biskup przestrzegał przed religijnym analfabetyzmie, który sprowadza się do “odbycia” niedzielnej liturgii. Każdy wierzący ma obowiązek poznać i zrozumieć swoje wyznanie.
Chciało by się powiedzieć… czemu nie ma więcej takich homilii?

Odnoszę czasem wrażenie, że nie tylko piękno liturgii ale i tradycyjne nauczanie zachowało się liczniej w kościele “unickim” niż łacińskim.

Przywitanie gości oraz krótka historia parafii w której celebrowano Boską liturgię

Jozefat Kuncewicz był najlepszym przykładem życia według Ewangelii
Dla każdego chrześcijanina Ewangelia winna być “drogą życia”
Błogosławieństwo arcybiskupa


Podczas czytania Ewangelii, część wiernych klęka

Homilia


Wielkie Wejście i prowadzenie Darów



Na liturgii obecny był nuncjusz apostolski, abp Kowalczyk
Na zakończenie uroczystości, arcybiskup zapewnił o miłości braterskiej i poszanowaniu Tradycji bizantyjskiej
Pusta cerkiew, przed Carskimi Wrotami ikona wspominanego św. Jozafata
Palące się świeczki symbolizujące intencję

Budynek zakonu oo.Bazylianów i cerkwi

Share and Enjoy:
  • Facebook
  • Google
  • E-mail this story to a friend!
  • Wykop
Polish flagItalian flagPortuguese flagEnglish flagGerman flagFrench flagSpanish flagArabic flagRussian flagGreek flagBulgarian flagCzech flagCroat flagDanish flagRumanian flagLatvian flagLithuanian flagSerbian flagSlovak flagSlovenian flagUkrainian flag
By N2H

O autorze

χριστιανος

włóczący się po Bałkanach, zafascynowany wschodnim chrześcijaństwem łacinnik, lekko anarchizujący konserwatysta w wolnych chwilach lubiący dobre wino i aromatyczną fajkę... a poza tym student

8 Komentarzy do “ Wspomnienie św. Jozafata – liturgia pontyfikalna na Miodowej ”

  1. Piękna liturgia. W moim mieście też chodziłem do grekokatolików (ale w Krakowie mam dostęp do trydenckiej, więc cóż… ;)

    Pozdrawiam:)

  2. haha no tak, ja wybrałem jednak liturgię Jana Złotoustego mimo że tridentina jest 5min drogi od cerkwi. :)

    pozdrawiam

  3. “W swoim kazaniu abp Jan przypomniał między innymi, że grekokatolicy to nie nowotwór XVI wieku, ale reaktywacja prawdziwego rusińskiego chrześcijaństwa katolickiego, które narodziło się w X wieku i utraciło swój katolicki charakter dopiero w XII-XIII wieku.”
    Bzdura, w X wieku nie było czegoś takiego jak “rusińskie chrześcijaństwo katolickie”… Była jedyna Cerkiew Prawosławna, a to że Rzym sie od niej oderwał, to już nie Cerkwi wina. Grekokatolicy to wynik jezuickich intryg, i powinno zaprzestać takiej ich działalności…

  4. ciekawe… proszę poczytać o tej “cerkwi prawosławnej” troszkę więcej. Świadomość schizmy u Rusinów pojawiła się bardzo późno. Pozwole sobie wkleić dłuższy fragment:
    “Świadomość schizmy na Rusi[12]

    Po wzajemnym wyklęciu się Michała Cerulariusza i kard. Humberta patriarcha Antiochii Piotr III wykazał chęć pośredniczenia w sporze między Rzymem i Konstantynopolem. Kiedy jednak w 1098 r. krzyżowcy zdobyli Antiochię i ustanowili w tym mieście łacińskiego patriarchę, rozłam między łacinnikami i grekami w patriarchacie antiocheńskim stał się faktem. Natomiast nadal utrzymywała się jedność eklezjalna między Rzymem a Kościołem na Rusi. Świadczy o tym chociażby wymiana listów pomiędzy papieżem Grzegorzem VII i księciem Izasławem, którego papież nazywa królem Rusi. Co więcej, Grzegorz VII nakazuje królowi polskiemu Bolesławowi Śmiałemu zwrócenie księciu Izasławowi ziem, które strona polska zabrała Rusinom. Za pontyfikatu papieża Urbana II więzy Rzymu z Rusią jeszcze bardziej zacieśniły się. Również liczne nadal były małżeństwa dynastyczne książąt ruskich z łacinniczkami. I tak np. córka wielkiego księcia Świętopełka, Zbysława, wyszła za mąż za Bolesława Krzywoustego (1103), a córka wielkiego księcia Wsiewołoda Mścisławicza, Wierzchosława, wyszła za mąż za Bolesława Kędzierzawego (1137). Małżeństwa takie były zawierane bez przeszkód aż do 1180 r. W XII w. przetłumaczono również na język słowiański wiele życiorysów świętych Kościoła łacińskiego i wprowadzono do kalendarza liturgicznego na Rusi obchody ku czci niektórych świętych Kościoła zachodniego, takich jak np. św. Ambrożego z Mediolanu, św.św. papieży Leona, Klemensa, Linusa, Sykstusa, Marcina, a także św. Wawrzyńca, diakona. W 1091 r. wyruszyła również pielgrzymka z Rusi do Rzymu, skąd przywieziono liczne relikwie. Jeszcze w latach 1106-1107 Daniel z Czernichowa podczas pielgrzymki do Ziemi Świętej był gościnnie przyjmowany tak w greckich jak i łacińskich klasztorach, a w Wigilię Wielkanocną, a Bazylice Grobu Pańskiego podczas cudu zstępowania Świętego Ognia, widział on kapłanów greckich i łacińskich, którzy stali jeden obok drugiego. Dopiero pod koniec XII w. pod wpływem duchownych przybywających z Konstantynopola, na Rusi zaczęła wzrastać świadomość podziału, jaki zaistniał już wcześniej między grekami i łacinnikami. Dzieła dokończył zbrojny atak Niemców na Ruś Nowogrodzką w latach siedemdziesiątych XII w. Ze strony Kościoła rzymskiego pierwszym znanym świadectwem mówiącym o braku jedności z Kościołem ruskim jest list apostolski papieża Innocentego III Licet hactenus (1207) skierowany do tegoż Kościoła, w którym papież informuje, że przyśle na Ruś swego legata, aby córkę przyprowadził z powrotem do Matki i członki do Głowy[13].”

    ze strony o.Marka Blazy SJ
    http://www.jezuici.pl/mblaza/articles.php?lng=pl&pg=67

  5. To się okazuje, że właściwie staliśmy obok siebie ;)

  6. :)

  7. Czy nie wiecie kiedy uroczystości odbędą się w tym roku?

Zostaw komentarz

Możesz użyć tagów XHTML : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <blockquote cite=""> <code> <em> <strong>