Mija miesiąc…

Mija miesiąc...

Stare przysłowie że szczęśliwi czasu nie mierzą po raz kolejny zwycięsko wychodzi z konfrontacją z rzeczywistością. Powoli mija miesiąc odkąd zawitałem do Białogrodu, czy jak to inni wolą Belgradu i … przyznać muszę, że troszkę już go polubiłem. Parafrazując tytuł książki zastrzelonego w zamachu byłego premiera Serbii Zorana Đjinđića Belgrad to miejsce “ni na istoku, ni na zapadu” (ani na wschodzie, ani zachodzie), jak to zwykle bywa takie mieszanki dodają kolorytu i jak magnez przyciągają swoją wyjątkowością.

O granicznym charakterze Belgradu, ale i Serbii w ogóle może świadczyć to że napisy na witrynach, bilbordy na ulicach pisane są tak cyrylicą jak i łacinką. Ale to nie tylko alfabet ale i architektura, wystarczy zobaczyć saborną cerkiew św. Michała Archanioła, która niczym barokowy (sic!) gigant trzyma straż nad potureckim Kalemegdanem. To także zemuńskie kościoły, gdzie nawet najbystrzejsze oko nie zgadnie który to katolicki, a który prawosławny.

O Belgradzie jako mieście przyjdzie jeszcze czas napisać więcej po powrocie do Polski, dziś w telegraficznym wkrócie (dla zainteresowanych af kors) co tu u mnie słychać.Okazało się że z wynajmu mieszkania nici, można się było tego spodziewać, zważywszy że miesiąc październik nie jest najlepszym do szukania kwatery. Ale… ale nie mieszkam pod mostem. Razem z kolegą znaleźliśmy bardzo przyjazny hostel w samym centrum miasta za dość rozsądną jak to mówią Serbowie “para”. Łazienka jest, ba nawet prywatna, kuchnia jest, wifi też… ba aby wywołać zazdrość u szanownego czytelnika jest i pokój telewizyjny no i dla palących miejsce z całkiem znośnym zestawem stereo . Jednym słowem – grzech narzekać.

veternik2.jpg Jak na przyszłego-niedoszłego konwertyty na uniatyzm znalazłem i miejsce gdzie się ksiądz “modli tyłem do ludzi” i w języku którego nikt nie rozumie… szkoda tylko że liturgia, celebrowana przez władykę Vladislav Vargę jest jedynie co drugą niedzielę. Jak przystało na pochodzenie o.Vladislava (Rusin) celebra jest po “naszemu” czyli w scs a kazanie zaczyna się coś jakby po słowacku, później jakby ukraiński (zamiast irszy jest horszy) a kończy się po serbsku. Na liturgię (niedziela, godz. 17 siedziba Caritasu ul. Višegradska 23) głównie przychodzi garstka starszych państwa (około 20 osób). (zdj. po prawej o.Varga)

Co do rzymskich kościołów byłem na mszy na razie w dwóch – św. Piotra na ul. Macedońskiej i katedrze na ul. Krunjskiej… najchętniej nic bym nie pisał o celebracji tychże mszy, dodam jedynie że w żadnej nie usłyszałem ani Glorii, Kyrie czy Agnus Dei. Zamiast tego pan na gitarce zapodawał wydaje się ciekawsze aranżację – eh, chciałoby się napisać “do NOMu polskiego – tęskno mi Panie!”. Ale dość wylewania łeżz Może to nie koresponduje z tematyką tego bloga ale znalazłem także całkiem fajną i co najważniejsze niedrogą siłownię . Jakby ktoś się pytał to najlepsza pljeskavica w mieście jest na Zelenim Venacu, a zamiast Jelenia polecam tureckie, ale rozlewane w Serbii EFES.

koncert.jpg Nie mógłbym zapomnieć o 25 beogradskim Jazz Festivalu. Wielką niespodzianką dla mnie była obecność Tomasza Stańko. Quintet Tomasza Stańko zgrmadził niemal całą halę Domu Sindiara i przez ponad 1,5 godzinę dostarczał niesamowitych emocji. Niestety nie wszystkie koncerty były tak dobre jak Stańki czy choćby Ithmary Koorax, nota bene polskiej żydówki z Brazyli – największą klapą okazał się występ brytyjskiego bandu Red Snapper, cóż elektroniczny jazzo-funky coś tam nie jest tym co lubię.

Życie w Belgradzie byłoby pewnie i prostrze gdyby nieuleczalny chorwatofilizm autora tegoż bloga! Ileż to już nocy (sic!) upłyneło przy ostrych, lecz ciągle kulturalnych dysput z gospodarzami hostelu o wyższości Serbów nad Chorwatami i odwrotnie. Ruskim targiem osiągneliśmy kompromis, że pozwalam im być rusofilami a oni mi kroatofilem.
Spyta ktoś o Kosowo, ale samobójcą nie jestem tematu unikam, zdania nie zmieniłem.
Wiele chciałbym napisać, ale powoli kończy mi się macedoński Vranac, za oknem ciągle pada no i minęła już 1!
kalemegdan.jpg Ah… nie napisałem po com tu przybył, tak też szybciutko nadrabiam wpadkie i oświadczam iż przybyłem zbierać źródła na niewątpliwie wybitną pracę magisterską. Niestety postępu prac nie zanotowałem tak też i pisać nie ma o czym.
Fotki dłączę z czase i pozdrawiam z nie do końca słonecznego i ciepłego Grodu nad Sawą i Dunajem.
(zdj. widok na Sawę z Kalemegdanu)

Share and Enjoy:
  • Facebook
  • Google
  • E-mail this story to a friend!
  • Wykop
Polish flagItalian flagPortuguese flagEnglish flagGerman flagFrench flagSpanish flagArabic flagRussian flagGreek flagBulgarian flagCzech flagCroat flagDanish flagRumanian flagLatvian flagLithuanian flagSerbian flagSlovak flagSlovenian flagUkrainian flag
By N2H

O autorze

χριστιανος

włóczący się po Bałkanach, zafascynowany wschodnim chrześcijaństwem łacinnik, lekko anarchizujący konserwatysta w wolnych chwilach lubiący dobre wino i aromatyczną fajkę... a poza tym student

Zostaw komentarz

Możesz użyć tagów XHTML : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <blockquote cite=""> <code> <em> <strong>